Follow Me, czyli zacznij razem ze mną

Nie powinno się tego robić na samym początku, ale… zaryzykuję i opowiem Wam – jak ciężko jest zacząć!

Zresztą sami wiecie pewnie o tym bardzo dobrze. Jestem w 99,9 % przekonana, że każdy z nas jest w tym ekspertem, bez wyjątków.

Mówi się dużo o tym, że ten pierwszy raz jest najtrudniejszy. Nieprawda!

Najtrudniejsze jest w ogóle odważyć się i zacząć robić coś nowego, nieznanego. Coś co może nas powalić na łopatki przy pierwszym zderzeniu i to tak solidnie, że pozostaje nam tylko poddać się i zawrócić.

Tak podpowiada nam mózg, tak zostało to kiedyś wymyślone. Dlatego tak bardzo kochamy nawyki, komfort, ciepłe kapcie. Ale życie jest rzeką, która nieustannie płynie i nie możemy zatrzymać się w miejscu i tak czekać na koniec. Ale zacznijmy od samego początku…

Nawet tworząc ten pierwszy wpis na swoją własną stronę, która cały czas powstaje w ciężkich bólach, bo jak łatwo jest pisać dla kogoś, tak o niebo trudniej jest robić to na swoim podwórku.

Cedzę każde słowo, przemyślam marketingowo każde zdanie, czy ma ono sens pod SEO, pod content… i chyba nie powinnam aż tak. Jestem u siebie.

Dlatego do każdego początku, albo chociaż zamysłu rozpoczęcia czegoś nowego, jakiejś zmiany, potrzebna jest ta druga osoba. Ktoś silniejszy, ktoś kto Cię będzie trzymał w pionie i podniesie Cię po tym pierwszym zderzeniu z rzeczywistością. Gorzej, jak takiego Ktosia obok nie ma.

Wtedy cała nadzieja w Tobie. Rusz tyłek i spróbuj! A jak w końcu nie spróbujesz to będziesz się dalej męczyć i rozmyślać – jakby to było. Jakie to frustrujące, jakie to fee! 😉 Jaka to strata czasu, a rzeka sobie płynie i płynie i czeka na Twój ruch, na jakąś rozrywkę z Twojej strony.

No to „Here we go!”, zaczynamy! I jednocześnie kończę pierwszy wpis, bo ile można na samym początku. Bo jak już zaczniesz to nie możesz przestać!

Powodzenia w zaczynaniu i w samym zamyśle. Odwagi! 😉

Źródło zdjęcia: Pixabay