Nie wystarczająco dobry tzn. jaki? O feedbacku, którego nie ma.

biznes, współpraca, zespół

Najlepszą inspiracją do pisania jest życie. Coś, co człowieka spotyka znienacka, bez planu i najczęściej rozbudza emocje. Negatywne emocje szczególnie. A pełno tego w odrzuceniu. W copywritingu, marketingu, czy na innym polu zawodowym, odrzucenie Twojej oferty współpracy, boli zawsze tak samo mocno. Tak, wiem – człowiek uczy się na błędach i żeby nie zachłysnąć się samozachwytem, potrzeba odrobiny krytyki. Tylko, że w tym właśnie tkwi problem. Czy to polskie, czy nie, ale jak ktoś odrzuca naszą ofertę to niech to konstruktywnie uargumentuje. Konstruktywna krytyka nie robi krzywdy, a wręcz przeciwnie – buduje nasz warsztat i przyczynia się do rozwoju. Szczery feedback, nawet przy odrzuceniu, jest na wagę złota i gra na naszą korzyść.

Rekrutacja

Od razu się przyznam, że nie znam tego procesu od kuchni. Nigdy nie pracowałam w HR-ach, ale to nie znaczy, że nie znam tematu wystarczająco dobrze. Znam. I chyba lepiej, bo od strony – klienta aplikującego do danej firmy, który nawet jak ma coś ciekawego do zaoferowania, to często jest na przegranej pozycji, bo…

Bo rekrutacja rządzi się swoimi prawami. Bo w starciu kandydatów na dane stanowisko wygrywa często cena – im tańszy, tym „lepiej” dla firmy. Bo status studenta – i tu znowu ocieramy się o finanse. Później idą kolejne – znajomy z polecenia, ok. Tylko problem w tym, że często za znajomością, nie idą już kompetencje i umiejętności przydatne na aplikowane stanowisko. A i angielski – must have, must can! Bez tego, a z doświadczeniem i nawet z olbrzymią wiedzą, nie ma co wysyłać CV?!

Są pewne stałe punkty do odhaczenia przez pracowników HR. Inaczej, to się nieco ma w firmach ceniących specjalistów, czy w mniejszych firmach prywatnych, gdzie ważna jest jeszcze ta strona ludzka – komunikatywność, relacja, łatwość porozumiewania się i zaufanie. Ale jak to sprawdzić, skoro większość kandydatów odpada już w przebiegach, bo nie spełniło z góry ustalonego must have złożonej i wymagającej oferty pracy. I tu rozumiem też rekruterów, że ciężko wybrać te diamenty do oszlifowania spośród miliona kamieni m(a)ilowych. Ciekawe, jak oni to robią?!

Oczywiście to moja subiektywna ocena i doświadczenie z drugiej strony biurka, jak już jakimś cudem dojdzie do spotkania w cztery oczy. Dlatego, czytelniku i pracowniku kadr, nie bierz tego sobie dogłębnie do serca. Są ludzie i ludzie, są księża i nauczyciele z powołania, i tacy bez, byle zrobić i zarobić.

Współpraca

Współpracę z rekrutacją łączą wspólne cechy – cena, portfolio, dyspozycyjność, przyjęcie oferty lub jej odrzucenie. Ale jest jeszcze coś ekstra, coś, co powinno być wszędzie, a jest głównie tylko przy współpracy – partnerska relacja. Odnoszenie się do siebie z szacunkiem i szanowanie swojej pracy na wzajem. Moim skromnym zdaniem to podstawa każdej zdrowej i skutecznej relacji, która dzięki temu wydaje obfitsze owoce w postaci efektu. I tak być powinno również na linii pracodawca-pracownik.

Ale nie o tym, tylko o odrzuceniu miało być. Są miejsca, gdzie firmy poszukują współpracowników i wystawiają konkretne zlecenia. I dobrze, że takie miejsca są. Ogólnodostępne dla każdego, bo na wirtualnej tablicy ogłoszeń, co mocno przyspiesza i ułatwia kontakt. Ma to i swoje czarne strony. Konkurencja olbrzymia, bo przeważnie popyt przewyższa podaż, więc wygrywa najczęściej ten, kto jest najtańszy. Czytaj – tani nie znaczy dobry. Ktoś kiedyś mądrze to podsumował mówiąc, że za jakość trzeba zapłacić i ma to swój sens.

Jakość pamięta się o wiele dłużej niż cenę <Gucci>

Pisałam niedawno o tym współczesnym problemie w copywritingu >>

puzzle, ręce

Feedback

Nawet we współpracy, feedback jest ważny i potrzebny. Wysyłamy klientowi naszą ofertę, która jest dopieszczona po same brzegi, czy to w postaci bezpłatnego tekstu próbnego (czego nie powinno się robić, bo czas to pieniądz ;)), czy nawet czas poświęcony na przesłanie portfolio, indywidualną ofertę, kontakt i starania o wykonanie zlecenia. A tu nic. Brak odpowiedzi. Dobrze jak jest choć informacja, że nasza oferta nie została wybrana. Nie, bo nie. A przecudnie, gdybyśmy otrzymali argument, nie bo.. – cena za wysoka, doświadczenie nieodpowiednie. Tak szczerze, dlaczego. Bo klient to wie, tylko gdyby zechciał nam zdradzić tą tajemnicę. Cenię sobie nawet słowa krytyki, dla mnie to wyzwanie, do poprawienia się i doskonalenia warsztatu.

Odrzucenie to taka emocja, która nie jest zła, a daje dużo do myślenia. Jest chwilowy żal, ale też chwila zastanowienia. Daje to o wiele więcej możliwości niż satysfakcja z przyjęcia naszej osoby do pracy, czy  z naszej oferty do wykonania. Szczęście z sukcesu owszem daje power do działania, ale potrzebuje kolejnej iskry i wyzwania za niedługo. A odrzucenie? Powala z nóg, dołuje, podnosi się, otrzepuje i z zawziętością i uporem doskonali to, co wg kogoś jest jeszcze do udoskonalenia.

Zdjęcia: Pexels